Wolna Wola

paź 8, 2022 | Oczami Duszy

Dziś powszechnie zapanowały ignorancja, strach, materializm, fanatyzm. Jednak to nie jest możliwe, żeby wszyscy ludzie wyłącznie tym się kierowali i żyli w tak urojonym świecie. Czy tylko jednostki widzą i czują inaczej, zdając sobie sprawę, gdzie tak naprawdę żyjemy i co tu robimy? Dlaczego brakuje tych, którzy podniosą wzrok i powiedzą nam prawdę oraz wskażą, jak mamy żyć? Dlaczego nikt nie mówi o siłach, które działają na nas, by obniżały nam wibracje?

W książce często akcentuję „obecność”, ponieważ jest mi bliższa niż słowo „Bóg”. Natomiast, jeżeli chodzi o samo połączenie z Nim, to każda religia ma już swój własny opis. Osobiście uważam, że słowo „przymierze” w religii chrześcijańskiej jest bardzo trafne, ponieważ z jednej strony pokazuje nam miłość Boga do człowieka i człowieka do Boga, a z drugiej strony – obietnicę złożoną przez nas Bogu. On nam zaufał, że mając wolną wolę, pójdziemy w życiu drogą miłości, współczucia i wrażliwości, będziemy przestrzegać praw i zasad Wszechświata. Zawierzył nam, że wchodząc w niewiedzę ciemności, pragnienia i strachu, nie zerwiemy naszej umowy i będziemy w Nim trwać. Zaufał, że nie damy się skusić siłom zła, napędzanym przez pychę, żądzę i ignorancję, które popychają w otchłań zapomnienia.

Dlatego myślę, że można nazwać to przymierzem, ponieważ w zamian za dotrzymanie tej obietnicy, otrzymaliśmy od Boga wolność, wolną wolę i samo życie. W codzienności takie przymierze można nazwać słowami amor fati, które w języku łacińskim oznaczają „miłość do losu”. Niestety, obecnie to pojęcie jest mało znane, zwłaszcza gdy panuje konformizm oraz tak powszechny kult ciała i mamony, że miłość do własnego losu nie tylko jest niemodna, jest wręcz oznaką zacofania i słabości. W dzisiejszych czasach tylko człowiek pokorny i połączony z Bogiem, kiedy „obecność” pojawia się w pełni, może powiedzieć, że wszystko co go spotyka, jest słuszne i dzieje się dla jego dobra. Taki człowiek patrzy już na drugiego człowieka, którego wcześniej poznał, z wdzięcznością. Na tego, którego dzisiaj poznaje, patrzy z szacunkiem, a na tego, którego dopiero pozna, będzie spoglądał z nadzieją. Może przy tym stwierdzić, że każdy człowiek jest jego częścią̨ i patrzeć na niego przez pryzmat swojego wnętrza, własnych przeżyć i czynów, by ujrzeć jego prawdziwe odbicie i wpływ tego odbicia na własne życie. Takie przymierze miałem na myśli, używając słów amor fati.

Wolna wola będzie trudna do uchwycenia, bo ma moc sprawczą daną nam od Boga. Kiedy nie potrafimy oprzeć się żądzy, pragnieniom i ignorancji, to zmieniamy ją w manicheizm, a gdy przegrywamy swoje życie, to przeradza się w determinizm. Dlatego, czytając tę książkę pamiętaj proszę o źródle powstania wolnej woli w naszym życiu, bo to ją później będzie definiować – nasza historia.

Ogólnie jest to książka, która może przewartościować sens życia i poruszyć niejedną strunę w Duszy człowieka. Może również sprowokować w końcu do zadania sobie jednego podstawowego pytania: Kim jestem?

(…)

Niestety, historia zatacza już chyba czwarty raz to samo koło, by zniszczyć wiarę w prawdziwego Boga i by kolejną cywilizację doprowadzić do upadku. Wszędzie tam, gdzie pojawił się kult samej materii, dochodziło później do zwyrodnienia społecznego i upadku człowieczeństwa. To przykre, że uwielbienie samej materii znowu się odradza i wtapia się w struktury społeczne, walcząc z prawdziwą duchowością, religiami i… kobietami. Od tysięcy lat istnieje zakon, który dąży do perfekcji w zakresie materii, by oddać jej najwyższy hołd w postaci posągów, symboli i kształtów. Również od dawna działa drugi zakon, który robi wszystko, by materia i jej kult nie spowodowały zachwiania równowagi między duchem a materią. Teraz ponownie rozpoczęła się wielka walka o materię pomiędzy tymi zakonami, z których pierwszy chce rządzić Duszami przez materię, a drugi chce pomagać ludziom przez tę samą materię. Nie wymienię tych zakonów z nazw, bo osobiście nie kibicuję żadnemu. Uważam, że wiara w materię, jako narzędzie władzy, czy też materia, jako narzędzie do pomagania Duszom, wydają się być może różne, ale tak naprawdę są tym samym. Mam na myśli służenie panu tej materii, który jest typowym bogiem ateistycznym, polegające na wierze w czystą materię. Na wierzę w idealizm i doskonałość, w jego perfekcję i odkrywanie go tylko poprzez naukę i umysł. Nie wierzę w to, że tylko dzięki materii można wynieść wiedzę z naszego życia i wzbogacić swoją Duszę o kolejne doświadczenie.

Tacy już jesteśmy, że wolimy wierzyć w to, w co chcemy wierzyć, i do tego nie potrzebujemy już dowodów, nawet jeśli mamy do czynienia z kłamstwami. Na świecie jest tyle prawd, ile jest ludzi i jest tylu bogów, ile jest wierzeń. W samym hinduizmie jest ponad 330 milionów bogów i bóstw, a to jest tylko jedna religia. Gdy teraz dodamy do tego pozostałe religie i sekty, to może się okazać, że my ludzie nawet nie jesteśmy w stanie policzyć swoich bogów, w których wierzymy jako ludzkość. Dla każdego z nich wybraliśmy różne formy i nazwy, tworząc iluzje ich wizerunków. Im dokładniej to zrobiliśmy, tym bardziej temu zaprzeczyliśmy, nie zdając sobie[1] z tego sprawy.

Czy możemy w końcu przyznać się do tego, że każdy opis prawdziwego Boga, odsuwa Go od nas? Zabiera nam naszą uwagę, sprawiając, że opisujemy coś w sferze materii, co wyrwane było z nas, mówiąc, że tylko to jest Bogiem. Czyż w ten sposób nie zaczynamy oszukiwać siebie, wyobrażając sobie, że Bóg jest tylko w materii?

Może dlatego, że wierząc w taki sposób, ludzie zawsze gromadzili[2] materię, zaburzając przy tym przepływ energii duchowej, tracąc wrażliwość, czucie i wolność? A ta materia nie zna granic ilości i będzie im dawać czegoś za dużo lub czegoś za mało, usypiając iluzjami i pogrążając w dualizmie.

Od wieków, na poziomie naszych umysłów, jest nam wpajana wiara w coś lub w kogoś, kto jest oddzielony od nas. Od dawna szerzona jest wiedza, by w coś wierzyć lub w coś nie wierzyć. W coś, co jest dobre lub złe. Do tego zostaliśmy zniewoleni poprzez system obowiązków, nurtów i praw na temat tego, jak powinniśmy żyć w dzisiejszych czasach. Często te idee są tak różne i tak skrajne, że to wszystko przypomina jakiś chory film, w którym każdy przekonuje do swojej racji, składający się ze scen z „Małego Księcia”. Wydaje się już, że sama wiara ważniejsza jest od tego, w co się wierzy. Potem to przerasta człowieka i dodatkowo kumuluje w nim poczucie ważności siebie, wpędzając go w nieograniczoną spiralę iluzji.

Są ludzie, którzy wierzą w wielu bogów, w wiele bóstw, wiele istot. Ale są i tacy, którzy wierzą w jednego Boga.

Są inni ludzie, którzy wierzą, że na świecie jest tylko ból i cierpienie, a człowiek dzięki nim udoskonala się i w ten sposób Dusza może zostać zbawiona. Ale są i tacy, którzy wierzą, że na świecie żyje się tylko raz, więc należy brać życie garściami, spełniać swoje przyjemności i uciekać właśnie od tego bólu i cierpienia.

Są ludzie, którzy wierzą, że Dusze reinkarnują się w materii, by zdobywać wiedzę, przechodząc z klasy do klasy, tracąc ciągłość swoich doświadczeń i pamięci, by później zakończyć szkołę zwaną życiem na tej planecie.

Są i tacy, którzy wierzą w Matrix, są przekonani, że żyjemy w sztucznym programie, który ma swoje zasady.

Są też ludzie, którzy wierzą, że jesteśmy dziećmi Boga, jesteśmy boscy i nie ma potrzeby już czegoś udoskonalać czy się rozwijać. Nie muszą niczego robić, nic udowadniać i od niczego uciekać.

Są też tacy, którzy uważają, że żyjemy w więzieniu Dusz zniewolonych przez architekta tego Matrixa i dopóki nie uwolnią się z materii, to nie mogą wrócić do domu.

Są również ludzie, którzy wierzą w Niebo i Piekło oraz to, że po swojej śmierci połączą się z tym, w co wierzą, a dzięki temu będą żyli wiecznie.

Są i tacy ludzie, którzy uważają, że człowiek jest sobie jednego dnia, potem umiera, a po jego śmierci nic nie zostaje i wszystko straci wartość i sens.

Są jeszcze tacy, którzy wierzą w czarną duchowość i kultywują w niej satanizm. Dla nich kult ciała i materii są najważniejsze.

Są w końcu tacy, którzy wierzą, że żyjemy w raju, że zło nie istnieje, że wszystko jest dobre i wszystko działa dla naszego dobra.

Jeżeli wierzysz w coś, to Twoje wybory będą uzależnione od tego, w co wierzysz. Jeśli przestaniesz w to wierzyć, Twoje decyzje będą już zupełnie inne. Gdy następnie uwierzysz w prawa Wszechświata, natury, to Twoje wybory znowu się zmienią, a kiedy uwierzysz w gnostykę, numerologię czy transerfing, to Twoje poczynania będą tym razem oparte na nich. W zależności od tego, w co uwierzysz, staniesz się tego niewolnikiem. Świadomość Twojej świadomości jest tu kluczem. Ludzie mogą zabijać się i robią to od wieków, walcząc o swoją wiarę, o prawdy i idee. Dopóki będziesz wyznawcą czegoś sztucznego, to będziesz od tego uzależniony i będziesz o to zabiegał. Jednak to tylko kwestia czasu, że i tak się poddasz. Natomiast, kiedy przestaniesz walczyć z kimś lub czymś, przestaniesz wierzyć w coś, co inny człowiek wymyślił, wtedy staniesz się wolny i nigdy nie będzie można Cię pokonać. Będziesz zawsze Jam Jest, doświadczając Obecności.

(…)

Chciałbym Cię zaprosić do przyjrzenia się swojej Duszy z bliska, czyli poznania siebie samego. Poproszę, byś się wyciszył, pomedytował, pomodlił się i poprosił swoją Duszę o to, byś mógł Ją poczuć. Niezależnie od tego, czy wierzysz w Nią, czy nie, to przy otwarciu się na Nią, przy czystej intencji, poczujesz Ją i to będzie ten moment, który zacznie zmieniać Ciebie od wewnątrz. To będzie chwila, w której zmieni się Twój sens poszukiwania życia już na zawsze. Samo zastanowienie się nad tym, czy masz Duszę, otwiera Cię na pytanie: Kim jestem?

To jest najważniejsze pytanie w Twoim życiu. Pomimo, że może zburzyć cały Twój świat zewnętrzny, przewartościować cały Twój świat wewnętrzny i odkleić Ciebie samego od tego, co myślisz na swój temat, bo wytworzy w Tobie potencjał uwolnienia się z kajdan iluzji. Już sama czysta intencja i refleksja dotycząca tego pytania spowoduje w Tobie proces zmian. I nieważne, jak starym jesteś teraz człowiekiem, nieważne, jak młodym możesz być teraz chłopcem, bo w każdej chwili możesz zacząć swój kontakt z Duszą.

Świadomość, że jesteśmy przejawieniem swojej Duszy, będzie zmieniała nas. Inaczej zaczniemy wszystko odbierać, inaczej rozumieć, w końcu odejdziemy od zewnętrznych nauczycieli, guru i szukania odpowiedzi poza nami. Przypomnimy sobie, kim jesteśmy, aby odkryć cud, którym zawsze byliśmy. Rozpocznie się proces odzyskiwania Duszy.

W człowieku z potarganym życiem, pokaleczonym w wojnach z ludźmi i z samym sobą, zaczniemy poznawać siebie na nowo, stając się tym, kim jesteśmy naprawdę, tym, kim byliśmy zawsze. Wszelkie słabości, wady, ułomności sprawią, że zaczniemy je zmieniać krok po kroku, dzień po dniu, noc po nocy. Rozpocznie się proces małych zmian, z którymi się zgodzimy, by nie stwarzały w nas oporu. Proces, który zaakceptuje naszą nieidealność i to, czego nie będziemy mogli zmienić. Nastanie życie w zgodzie z Duszą, w którym zaczniesz bardziej doświadczać swoich marzeń niż swoich lęków.

Pierwszy proces budzenia się i poznawania swojej Duszy jest najtrudniejszy, ponieważ jeszcze duży wpływ ma na nas środowisko, w którym się znajdujemy, oraz to, jak bardzo się zbuntujemy. Podobnie proces odrywania się od iluzji nie jest przyjemny. Nie wierz w to, że proces przebudzenia jest miły. To nieprawda. Zaczynasz poznawać siebie w samotności z różnych stron, a najbardziej w relacjach z innymi ludźmi. Dodatkowo – odchodzą iluzje, które zaczynają się odklejać od Ciebie jedna po drugiej.

Na tym świecie jest bardzo dużo iluzji, w których żyjemy, a które później bolą. Dlatego czasem nasza Dusza budzi nas, żebyśmy choć na chwilę ocknęli się z tego amoku, z tych gier, z tej gonitwy szczurów za pieniędzmi, władzą i karierą. Jednak błędnie jest ten proces interpretowany przez niektórych, iż zawsze ma dokonać się poprzez cierpienie umysłu lub ból ciała. Jeżeli idziesz drogą Duszy, robisz to, co czujesz, nie mając z tego powodu wyrzutów sumienia, to oznacza, że Dusza prowadzi Ciebie tak, abyś jak najmniej cierpiał i chorował. Nie jest również prawdą, że proces transformacji człowieka musi być poprzedzony jego osobistą tragedią lub efektem ciemnej nocy Duszy.

Ale życie w zgodzie z Duszą nie oznacza wcale, że nie spotkasz po drodze burz i nawałnic. Mogą zdarzyć się takie chwile, kiedy zaczniesz się zmieniać, coś rozumieć, coś przeżywać. Czasami może być i tak, że tam, gdzie poczujesz cierpienie, to właśnie będzie miejsce, gdzie przedziera się Twoja Dusza, by dotrzeć do Ciebie. Podobnie, jak w przypadku bólu ciała, może być to informacja, że zrobiłeś, robisz lub zrobisz coś źle w przyszłości. Dlatego krótkotrwałe cierpienie lub ból ciała, wbrew pozorom, może Ci pomóc, gdy jesteś tego świadomy. Ważne jest, by w tym momencie rozpoznać jego źródło i zrozumieć, co chce przekazać, a dzięki temu nie cierpieć długo. Kiedy zaczniesz poznawać siebie, wówczas już w inny sposób będziesz postrzegać świat zewnętrzny i ludzi w nim żyjących. Każdego napotkanego człowieka potraktujesz jak siebie, widząc w nim swoje własne odbicie – własnego doświadczenia, losu i myśli. Ujrzysz samego siebie. Zrozumiesz, że ludzie są ze sobą połączeni, że los jednego człowieka, to los nas wszystkich. Przestaniesz już chcieć być lepszym i mądrzejszym. Uwolnisz się od oceny, od oczekiwań, od napięcia. Gdy wyrazisz intencję poznania prawdy i głęboko będziesz w to wierzyć, zobaczysz, że tak naprawdę nic nie będziesz musiał robić, by ją poznawać. Ona sama zacznie się przed Tobą odsłaniać. Kiedy poznasz prawdę o sobie, przekonasz się, że o wiele łatwiejszą drogą do Boga jest droga miłości, współczucia i wrażliwości, niż droga cierpienia, bólu i strachu. W świecie zewnętrznym mogą być uważane przez niektórych za słabość, ale Ty już będziesz wiedział, że to nieprawda, że jest wręcz przeciwnie. Tylko wielcy ludzie mogą sobie pozwolić na bycie wrażliwym, współczującym i kochającym, a co najważniejsze, na życie w zgodzie z samym sobą.

Odkrywanie siebie i poznawanie prawdy o sobie przynosi jeszcze jedną korzyść. Dzięki temu możesz poznać prawdziwego przyjaciela, który zawsze był z Tobą – Twoją Duszę. Największa zmiana nastąpiłaby w przypadku Twego świata wewnętrznego. Zwiększona wrażliwość pozwalałaby zauważać drobiazgi z dnia codziennego. W połączeniu z praktyką dziękowania za nie i pogłębiania pokory, zacząłbyś zauważać magię tego świata – doświadczać i czuć, że jesteś z nim połączony. Im więcej byś za to dziękował, tym więcej otrzymywałbyś wsparcia.

(…)

Chciałbym zdradzić Tobie pewną tajemnicę:

Gdy zaczniesz spełniać własne marzenia, myśleć pozytywnie i robić dobre uczynki, to źli ludzie sami będą od Ciebie odchodzić. Z czasem będziesz spotykać ich coraz mniej i mniej na swojej drodze. W ich miejsce zaczną pojawiać się dobrzy ludzie, o których zawsze marzyłeś i czekałeś na nich latami. Kiedy włożysz w to dużo siebie, uczucia i silnej woli, będzie to z dnia na dzień coraz bardziej widoczne. Dokona się zmiana na lepszych ludzi, może nawet tych samych, ale już innych. Codziennie będziesz miał coraz więcej energii i wewnętrznego uśmiechu. Będziesz stawał się coraz śmielszy w osiąganiu swoich marzeń, będziesz miał więcej czasu i zaczniesz w końcu poznawać siebie. W końcu negatywni ludzie znikną z Twojego życia, ponieważ dobre uczynki przyciągają pozytywnych ludzi, a złe – negatywnych.

(…)

Nie bądź dla siebie zbyt surowy, mój przyjacielu. Zobacz, ile już przeszedłeś, ile widziałeś, ile się nauczyłeś. Zobacz, ile razy zostałeś skrzywdzony, zdradzony i oszukany, a Ty… dalej oddychasz. Uśmiechnij się, bo jesteś naprawdę bardzo silny.

Dlatego, gdy kiedykolwiek coś się wydarzy – niech się wydarzy. Kogokolwiek spotkasz – to spotkasz. Cokolwiek się stanie – to się stanie. Gdziekolwiek będzie – to tam będzie. Zaufaj sobie, bo jesteś światłem w ciemności.

Miej więcej wiary w siebie i bądź wdzięczny za to, że codziennie otwierasz oczy, mój przyjacielu.


Twoje preference plików cookies

Używamy plików cookie własnych i stron trzecich, aby usprawnić nawigację, analizować korzystanie z witryny, zapamiętywać preferencje użytkownika oraz dostarczać spersonalizowane treści i reklamy. Pliki cookie stron trzecich są zapisywane wyłącznie za zgodą użytkownika.

Niezbędne

COOKIEEYE-CONSENT - 1 rok - CookieYes sets this cookie to remember users consent preferences so that their preferences are respected on their subsequent visits to this site. It does not collect or store any personal information of the site visitors.
_GRECAPTCHA - 1 rok - This cookie is set by the Google recaptcha service to identify bots to protect the website against malicious spam attacks.
woocommerce_items_in_cart - sesja - WooCommerce sets this cookie to record if there are any items in the WooCommerce shopping cart.
woocommerce_cart_hash - sesja - This cookie is set by WooCommerce. The cookie helps WooCommerce determine when cart contents/data changes.

Funkcjonalne

Pomagają w udostępnianiu treści w mediach społecznościowych i innych funkcjach stron trzecich.

Analityczne

Pozwalają zrozumieć, jak użytkownicy korzystają z witryny.

Wydajnościowe

Pomagają analizować wydajność witryny i poprawiać doświadczenia użytkowników.

Reklamowe

Dostarczają spersonalizowane reklamy i śledzą skuteczność kampanii.